Dawno, bardzo dawno, wieść milczy w którym roku, słynęła cudną urodą i zimnem sercem, osierocona Pani Kynastu, imieniem Kunygunda. Lubiła polowanie i wolność, szydziła z miłości i mężczyzn; bawiły ją westchnienia i żale zakochanych. Nie mogąc się pozbyć natrętnie o jej rękę dobijających się rycerzy, oświadczyła że temu odda rękę, który mury zamku Kynast do koła konno objedzie. Nie odstręczało to rozkochanych odważnych rycerzy; lecz każdy śmiercią przypłacił szalony zamiar; zawrót wtrącał rycerza i konia w przepaść. Samolubnemu sercu okrutnej dziewicy pochlebiało to przekonanie o sile jej wdzięków, tryumfem dla niej każda nowa ofiara, i teraz zadrgała z radości na znak dany trąbką przez wartę na wieżycy, że gość na zamek przybywa. Brama się otwiera, wjeżdża na ognistym karym koniu w błyszczącym hełmie i zbroi stalistej młody wspaniałej postaci rycerz, za nim jedzie wierny jego giermek. Na sali zamkowej wita go dumna Kunygunda.
Mija dzień odpoczynku i namysłu przepisany rycerzom dla objazdu murów przybyłym . . . lecz cóż to z Kunygunda się stało? Rumieni się, blednie, wzdycha, drży na wspomnienie próby czekającej rycerza, który, jak mówił, zwabiony jej piękności sławą, przybył zwyciężyć lub umrzeć, jak tylu innych. Pierwszy raz łzę ma w oku pierwszy raz czuje potrzebę modlitwy, nie może znieść myśli narażenia go na śmierć pewną, - wybiega - chce przeszkodzić, zabronić, cofnąć na zawsze wyrok straszny; lecz o cudzie! wśród zgromadzonego jej dworu dzieło już dokonane! Objechał mur bez szwanku rycerz ukochany. Właśnie zeń zjeżdża na dziedziniec, żywo z konia zsiada, i do Kunygundy z wyrazem szczęścia nieopisanego w rysach, rzecze: Pani, nie aby uzyskać Wasze rękę wprawiał Albrecht landgraf turyngski konia do objazdu tych murów, lecz by tamę położyć Waszym okrucieństwom. W domu ukochana żona mnie czeka. Czyli Kunygunda z rozpaczy w przepaść się rzuciła, albo dni życia w żalu i pokucie spędziła, o tern pewności nie daje podanie.
JELENIA GÓRA - CIEPLICE 2008, s.40 - 41.. Opracowanie Ivo Łaborewicz