Księżna Izabela z Flemingów Czartoryska na wycieczce do Kamieńczyka - 1816 rok


Wyjechaliśmy dziś rano, aby obejrzeć wodospad Szklarki i Kamieńczyka. Za przewodnika mieliśmy Piotra Fidlera, chłopa z Piechowic, który w r. 1811 prowadził w góry również moją córkę i syna [ był nim późniejszy "niekoronowany król Polski" przywódca emigracji Adam Jerzy ]. Droga prowadząca do Szklarki nie będzie nigdy opisana w sposób doskonały; przyroda, którą kierował Stwórca, przeszła tutaj sama siebie człowiek nie jest w stanie wyliczyć wszystkich jej uroków Olbrzymie skały najrozmaitszych kształtów, porośnięte drzewami, krzewami, stawiają przed oczyma wyobraźni okazałe zamki, wieże czy mury gładkie, pochyłe i groźne. Wśród tych skalnych masywów leci z hukiem potok na tkwiące głęboko w przepaści szczątki opoki. Tak dotarliśmy do Szklarki, która spada z wysokości 30 stóp na żywą skałę.

Wyszliśmy z lektyki, był to bowiem jeden cel naszej małej wycieczki. Nie umiem powiedzieć, co się działo ze mną u stóp wodospadu wśród olbrzymich skał. Widok pięknej przyrody zwraca zawsze myśl moją ku Bogu ... Kamieńczyk przedstawia widok imponujący, spadając z góry z całą siłą ni olbrzymią skałę; wolę jednakże Szklarkę ze względu na jej otoczenie i wiodącą do niej drogę. Powróciliśmy do miejsca gdzie oczekiwały nas powozy, stamtąd zaś do Cieplic, objuczeni kamieniami, kwiatami, ametystami, pełni podziwu i wrażeń.

Cyt według Ryszard Kincel, Sarmaci na Śnieżce, Wrocław 1973, s.91 -92.